»Pajęczy Kult - Oficjalna Strona UOClone Shard: Tajemnica Edari

Rozdział III. Klejnot w Koronie.

Pajęczy Kult

- L'elamshin d'lil Ilythiiri zhah ulu har'luth jal! Przeznaczeniem drowów jest podbić wszystkich! – wykrzyknął oddział, a głosy odbiły się echem od ścian tunelu. Kolejny rajd na powierzchnię zapowiadał się naprawdę dobrze. Zwiadowcy powrócili z dokładnymi informacjami. Niedaleko od jednego z wyjść z Podmroku obóz rozbili ludzie zmierzający do Nowego Minoc. Ludzkiej stolicy. Najpewniej kupcy. Tak czy inaczej posłużą jako ofiary dla Pani Intryg. Jako rosnąca w siłę odnoga kultu Bogini, Cieniste Pająki musiały się wykazać. Przypodobać się Pani Bezkresnej Sieci nie jest łatwo. Oczekuje ofiar i bezwzględnego posłuszeństwa. Navrey zamierzała dowieść wartości swojej sekty. Główna kapłanka uśmiechnęła się na myśl o niedawnym spotkaniu z Loth. Bogini wydawała się być jej przychylna. Moc jaką otrzymała wystarczyła by nasycić sporo ekwipunku, artefaktów, które  na pewno dadzą Cienistym Pająkom jeszcze większą przewagę podczas wszelkich starć. Jeśli uda im się zadowolić Loth, to ich pozycja znacznie się umocni. Niebawem będa niepokonani.

- Zabijcie wszystkich!krzyknęła i pobłogosławiła oddział.

- A'dos quarth! Na twój rozkaz! –odkrzyknęli zabójcy i truchtem podążyli w kierunku wyjścia.

Spoglądała za nimi dopóki nie zniknęli jej z oczu. Krew, którą dziś przeleją przyniesie coś więcej niż radość odbierania życia naziemnym. Przychylne spojrzenie Loth. Dla pewności pobłogosławiła oddział raz jeszcze, po czym udała się do swych komnat by oczekiwać na ich powrót.

***

- Ultrinnan! Zwycięstwo! Ultrinnan moja Pani… - Vresix’e padł przed nią na kolana. Patrzyła na niego chwilę w milczeniu, jednak jej serce przepełniała duma. Przyniósł cały worek serc, które wysypał u jej stóp. To prawda, to tylko mężczyzna, ale coraz bardziej podobał jej się jego hart. Kto wie, może daleko zajdzie, był świetnym fechmistrzem i takim samym kochankiem. Powinna mieć go na oku, tymczasem odrzekła bez emocji:

- Zginęli wszyscy? – zapytała bardziej by okazać mu zainteresowanie i tym samym wynagrodzić jego trud, niż dla odpowiedzi. Odpowiedział prawie natychmiast. Nieco zbyt szybko…

-Xas. Tak. Moja Pani. Jak rozkazałaś. – rzekł wpatrując się w nią z kamienną twarzą.

Machnęła dłonią, nakazując mu odejść. Gdy zamknęły się za nim drzwi  zeszła ze swego tronu i poczęła w zamyśleniu zbierać serca do worka. Naliczyła dwadzieścia trzy. To pokaźny łup, piękna ofiara jak na przygodny rajd. Loth będzie zadowolona.

Kiedy podążała do sakrum – komnaty gdzie składała ofiary Pani Intryg wciąż myślała o zachowaniu fechmistrza. Coś było nie tak, a może to tylko jej wrodzona podejrzliwość? Jala cahallin xal tlu elg'cahlin. Każde jedzenie może być trucizną. Nie doszłaby do tego, co posiadała, gdyby nie wyznawała tej zasady, ale teraz był czas chwały, czas zbierania plonów.Tak, to na pewno płonne obawy i pielęgnowana paranoja. Miała wspaniały łup dla Loth, wszystko przebiegło zgodnie z planem. Bogini będzie zadowolona.

***

Moc jaka ją poraziła była przerażająca. Nie sam ból, który także był nie do zniesienia, ale potęga uderzenia. Upadła na posadzkę i nie starała się nawet o pozory. Była robakiem. Była pyłem – nie znaczyła nic wobec tej siły, która ściskała właśnie jej marne ciało w cęgach wściekłej agresji. Loth oszalała. Pani Intryg ciskała Navrey jak kukiełką po całej Sali, jej poturbowane ciało nigdy już nie dojdzie do pełni swych sił. Młoda kapłanka zrozumiała, że oto przyszedł jej kres – zbyt szybko i tak niespodziewanie. Pośród cyklonu wrzącej wściekłości Bogini, zdążyła jeszcze pomyśleć, że musiała mieć rację. Coś poszło nie tak…

- JAK ŚMIAŁAŚ!!! – wrzask rozległ się, jakby dobiegał ze wszystkich stron naraz. Piskiem dziesiątek pająków wibrował w uszach. To nie było pytanie, to było oskarżenie i wyrok w jednym.

- Czym zawiniłam? – zdążyła wydukać ledwo żywa Navrey. - Czym Cię obraziłam o Pani? – wyszeptała resztkami sił.

Wizja przyszła natychmiast. Zobaczyła wszystko. Rzeź jaką dokonał jej oddział na ludziach. Cały wir bitwy, zupełnie jakby tam była. Scena wyglądała wspaniale, pomimo bólu i oddechu śmierci na karku, Navrey poczuła dumę. Szybko jednak zastąpił ją wstyd. Jej fechmistrz stał w uniesionym mieczem nad jakimś ludzkim szczenięciem, kulącym się na ziemi, po czym odwrócił się i odszedł! Odszedł!!! Darował chłopcu życie! Navrey zrozumiała. Serc powinno być dwadzieścia cztery. Obiecała Loth ofiarę, obiecała jej, że umrą wszyscy, tymczasem dowódca jej oddziału darował życie jakiemuś szczeniakowi. Pewnie poniesie swoją karę, ale to jej słowo – słowo Navrey, liczyło się dla Loth. Zawiodła.

Śmierć byłaby w tej sytuacji wybawieniem, lecz Navrey wiedziała, że nie może liczyć na taką łaskę…

***

Niektórzy mogliby upatrywać się w tym niesprawiedliwości i może mieliby rację. Navrey nie czuła żalu. Jej serce zawsze pozostanie wierne Pani Bezkresnej Sieci, o ironio, teraz rozumiała to imię Loth aż za dobrze. Przemieniona przez Panią Intryg w ciągle łaknącego mięsa, ogromnego pająka, przemierza tunele Podziemia. Bogini nie pozwala jej uciec w śmierć, wskrzesza ją raz po raz, by udręczyć i pokarać bardziej. Jej hańba i porażka zmartwychwstają razem z nią za każdym razem. Swoją wściekłą frustrację przelewa w walce z przygodnymi śmiałkami, którzy odwiedzają Podziemie w poszukiwaniu przygód. Być może kiedyś odpokutuje, swoją winę, swoją słabość...

Vel'uss zhaun alur taga lil Quarval-Sharess? Kto wie lepiej niż Bogini?

 

Artefakty z tej grupy to pozostałości po wybitym kulcie Pajęczej Królowej.


bruxa
Dodano: 2015-05-13
(Ostatnia Zmiana: 2016-08-26)